
- Posted using BlogPress from my iPhone
Pańciostwo zrobiło mi na "zająca" niespodziewajkę. Pojechaliśmy razem do Wiednia. Fajnie było, tylko troszkę gorąco i z tego względu najbardziej podobały mi się fontanny:)



Pańcia uwaga pozuję.

Teraz profil.

Dobra, sztuczka dla rozładowania napięcia.

Ehh zmęczyłem się tą sesją.
Czytanie mnie męczy, mylą mi się te literki, przecinki i kropki, poza tym szyja mnie boli od przekrzywiania głowy, spróbujcie czytać tylko jednym okiem. No ale książkę o bullterierze musiałem przeczytać. Czytaliśmy z Pańcią na zmianę, podobalo nam się bardzo. Wy też przeczytajcie.
Kontynuuję wakacyjny temat. W związku z niżej wspomnianym wyjazem Pańciostwa nad morze, postanowiłem też troszkę poplażować. A co!
Było na prawdę gorąco.
Nie jestem opalony, nie kompałem się w morzu i nie jadłem ryby - z prostego powodu, nie byłem nad morzem, bo mnie nie zabrali. Pańcia chciała mnie wziąć, ale pańciu stwierdził, że nie będzie mnie męczył podróżą pociągiem (Przecież bym nie ciągnął tego pociągu nie?). Najpierw się obraziłem, ale w końcowym rozrachunku wyszło na moje, bo Pańciu odstawił mnie na ten czas do babci. U babci jest podwórko i Foksik, więc się nie nudziłem. Poz tym Babcia jes bardziej kumata niż Pańciostwo, czai, że jak na nią szczekam, albo podszczypuję łydkę w kuchni to znaczy, że chcę coś do jedzenia i mi daje. Pańciostwo nigdy nnie reagują na takie zaczepki, ani przy stole, ani w kuchni, głomby.
Fotka z niedawnego wypadu nad jeziorko.