
I zbliżenia na minę (chyba mu się zapach nie spodobał):
Kontynuuję wakacyjny temat. W związku z niżej wspomnianym wyjazem Pańciostwa nad morze, postanowiłem też troszkę poplażować. A co!
Było na prawdę gorąco.
Nie jestem opalony, nie kompałem się w morzu i nie jadłem ryby - z prostego powodu, nie byłem nad morzem, bo mnie nie zabrali. Pańcia chciała mnie wziąć, ale pańciu stwierdził, że nie będzie mnie męczył podróżą pociągiem (Przecież bym nie ciągnął tego pociągu nie?). Najpierw się obraziłem, ale w końcowym rozrachunku wyszło na moje, bo Pańciu odstawił mnie na ten czas do babci. U babci jest podwórko i Foksik, więc się nie nudziłem. Poz tym Babcia jes bardziej kumata niż Pańciostwo, czai, że jak na nią szczekam, albo podszczypuję łydkę w kuchni to znaczy, że chcę coś do jedzenia i mi daje. Pańciostwo nigdy nnie reagują na takie zaczepki, ani przy stole, ani w kuchni, głomby.
Fotka z niedawnego wypadu nad jeziorko.


Krempuniu ma nowego koleżkę, przychodzi do nas na podwórko wieczorami. Chłopcy sobie rozprawiają o różnistych sprawach, a na koniec Krempol odprowadza Jerzego do domu, bo Jerzy mieszka u sąsiadów w ogródku.
P.S Nikt nie ucierpiał:)
